ROZDZIAŁ 3
* Harry *
MUZYKA
12.01.13r.
- Chłopcy! - krzyknąłem z dołu, aby chłopcy pośpieszyli się trochę. Znowu najszybszy, mimo, że z moimi włosami nie łatwo sobie poradzić. Ubrany w czarne rurki, białą koszulę i niebieską marynarkę usiadłem w salonie i zacząłem bawić się telefonem. Zaraz obok mnie usiadł obok mnie.
- Liam, mam do ciebie prośbę... - spojrzałem na niego.
- Słucham, Loczku?
- Mógłbyś nas dzisiaj pilnować? Wiesz jak kończymy po takich masowych imprezach z alkoholem...
- Taki mój obowiązek, w końcu ja to Daddy Direction - uśmiechnął się i popędzał chłopaków, aby zeszli na dół. Po niecałych pięciu minutach do salonu weszli odpicowani chłopcy. Wsadziłem telefon do tylnej kieszeni spodni i razem wyszliśmy. Wsiedliśmy do wielkiego Vana, i podjechaliśmy pod klub, w którym mieliśmy występować. Byliśmy na miejscu dwie godziny przed rozpoczęciem imprezy i zrobiliśmy godzinną próbę. Wszystko poszło zgodnie z planem. Przed melanżem trzasnęliśmy po jednym kieliszku na łebka. Poszliśmy na scenę i wyczekiwaliśmy. Tłumy pchały się do tłumu jak oszalałe.Na zapleczu siedziały dwie dziewczyny. Jedna blondynka o niebieskich oczach, i ruda, piegowata. Postanowiłem im nie przeszkadzać, jednak, Ruda miała w sobie to COŚ. Podszedłem do Lou i szepnąłem mu do ucha:
- Na zapleczu są ładne dziewczyny, nie zmarnuj tej okazji - uśmiechnąłem się do niego, po czym poszedłem i usiadłem na krześle, które stało na scenie. Po chwili doszedł również Louis. Zaczęliśmy śpiewać '' Little things '' i wszyściutkie piosenki z najnowszej płyty, zajęło nam to półtorej godziny. Po występie DJ zaczął miksować dobrze znane nam kawałki i wszyscy razem tańczyli i świetnie się bawili. Ruda akurat stała samotnie przy barze. Pomyślałem '' Co mi szkodzi? Podejdę, a co mi tam ... ''. Pewnym krokiem, i trochę już chwiejnym przyszedłem do dziewczyny i uśmiechnąłem się do niej.
- Cześć, czemu stoisz tutaj tak sama?
- Boże, to znowu ty? Zejdź mi z oczu, nie jestem waszą fanką, nie lubię was. Myślisz, że nie widziałam jak się ciągle na mnie gapisz? Odpuść sobie... - fuknęła i zaczęła odchodzić, wtedy złapałem ją za nadgarstek i lekko przyciągnąłem do siebie.
- Posłuchaj, nie jestem taki jak myślisz. Znasz mnie od strony mediów, telewizji. Nie od strony prawdziwego człowieka, tak już robi showbiznes - podniosłem brwi do góry i spojrzałem na nią. - Daj mi szansę, chcę cię poznać.
- Nie, nie umawiam się z wypucowanymi lalusiami, sorry - odsunęła się ode mnie i ruszyła w stronę parkietu. Zaczęła tańczyć z jakimś brunetem, który cały czas ocierał się o nią swoim kroczem. Żenujące, że faceci też tak potrafią... Westchnąłem cicho i skierowałem się w stronę wyjścia. Tam zastałem Zayna, który akurat kończył swojego papierosa.
- Dasz jednego?
- Ty nie palisz, Hazz. Nie dam Ci.
- Błagam, choć raz nie dasz mi spróbować? Proszę.
- Ej, stary. Nie, coś się stało to mi o tym powiedz, potem wpadniesz tylko w nałóg - kumpel pocieszająco poklepał mnie po plecach.
- Chciałem oczarować jedną dziewczynę, ale za to ona mnie olała, nie chce mnie znać...
- Harry, naucz się. W życiu nie zawsze jest kolorowo. Czasem trzeba pocierpieć. Ja wracam do środka, trzymaj się - mrugnął do mnie jednym okiem i wszedł do środka wielkiego gmachu. Usiadłem na schodach od klubu i schowałem twarz w dłonie. Po pięciu minutach usłyszałam dwa, donośne chrząknięcia. To była ona.
- Przepraszam, nie powinnam była cię od razu odtrącać. Może nie jesteś aż tak złym człowiekiem? - usiadła obok mnie ubrana w różową sukienkę, czarne szpilki i czarną katankę.
- Szybko się nawróciłaś... - cicho powiedziałem i odsunąłem się od niej.
- Przepraszam, może jednak nie jesteś pedałem, który tylko podrywa wszystkie dziewczyny? - trąciła mnie lekko łokciem i uśmiechnęła się.
- Może. Wystarczy, że mnie poznasz - zaśmiałem się i usłyszałem za sobą:
- Zobaczymy się jeszcze?- jej zielone oczy skierowane były na moją sylwetkę.
- Jutro, Oxford Street, 14.00, w kawiarni ' Maleo Drive '. Będę czekał - uśmiechnąłem się i zostałem już na dłużej w lokalu. Nie wypiłem dużo, no ale Niall i Louis nie mają umiaru... Wepchnęliśmy ich do auta i podjechaliśmy do naszego hotelu. Tam wszyscy zasnęliśmy w mgnieniu oka, a ja? Najszybciej...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
AAAA! Jaram się totalnie, dobiliście do 100 wejść + 3 obserwatorów, kocham was! Więc rozdział z perspektywy Hazzy, tyryryryryr. No, nie złożyłam wam życzeń więc składam teraz:
Chciałam wam życzyć wszystkiego co najlepsze, mam nadzieje, że podostawaliście masę prezentów, i to takich na które czekaliście, ja dostałam Take Me Home, i extra, jarajmy się! Okey, to żebyście byli zdrowi, świetni, i żeby u mnie było milion wejść < samouwielbienie >. I LOVE YA! XX

Super!!! *o* Już Ci składałam życzenia na fb,ale jeszcze raz Wesołych Świąt :D A na sylwestra jednak nie mogę iść ;_;
OdpowiedzUsuń