ROZDZIAŁ 4
MUZYKA
Razem z Olivią wraz z trzema kolesiami wyruszyliśmy z klubu o 4 w nocy. Chłopcy chcieli nas podwieźć, cóż, nie opierałyśmy się im, byli przystojni, i godni zaufania. Wsiedliśmy do auta, i jeden z nich prowadził. Jechaliśmy około 20 minut, gdy jeden z nich uderzył coś z hukiem. Potem? Już tylko ciemność....
* Harry *
Była 5 nad ranem, a kac zaczynał już męczyć. Nagle usłyszałem telefon. Niezgrabnie po niego sięgnąłem, przy tym zbijając szklankę.
- Halo? - zachrypniętym głosem odebrałem.
- Pan Styles? Mam do pana prośbę - zapiał głos w słuchawce.
- Nie, żadnych wywiadów. Człowieku, co cię napadło żeby dzwonić o 4 w nocy? - prychnąłem i chciałem odłożyć słuchawkę, gdy usłyszałem :
- Był wypadek, u jednej z dziewczyn na telefonie szybkie wybieranie było do pana. Może pan przyjechać?
- Słucham? Jaka dziewczyna? Co? - spojrzałem z niedowierzaniem.
- Niejaka Francesca Swenson, znają się państwo?
- O matko! Tak, już pędzę. Do zobaczenia! - krzyknąłem i schowałem twarz w dłonie. Głęboko westchnąłem i obudziłem Liama. W 15 minut byliśmy zwarci i gotowi do wyjścia. Liam podrzucił mnie do szpitala i pojechał z powrotem do domu. O mało co nie zabiłem się na korytarzu szpitalnym, biegnąc do recepcji.
- Dzień dobry. Wie pani gdzie leży Francesca Swenson? - zapytałem młodej brunetki o zielonych oczach.
- Sala 305 - zwróciła na sekundę wzrok na moją twarz, a ja pobiegłem do sali 305, na 5 piętrze. Gdy tam dobiegłem, zauważyłem dziewczynę po drugiej stronie drzwi. Przejechałem po nich dłonią i usiadłem na krzesło. Po niecałej minucie, przyszedł doktor.
- Pan Styles? Jak dobrze, że pan przyjechał. Stan dziewczyny jest stabilny, nic wielkiego oprócz przesuniętej miednicy, złamanej ręki i lekko zgniecionych żeber. Chciałby pan wejść na salę?
- Tak, oczywiście. Chcę ją zobaczyć - dodałem ze słabym uśmiechem i gdy mężczyzna otworzył mi drzwi, usiadłem na krześle obok łóżka i popatrzyłem na twarz dziewczyny. Złapałem ją za rękę i popatrzyłem słabo. Krążyłem kciukiem po jej dłoni, gdy dziewczyna ocknęła się.
- O matko, ty żyjesz! - rzuciłem się na szyję dziewczyny.
- A czemu miałabym nie żyć? Co ja tutaj robię? - spytała niczego nieświadoma ruda.
- Miałaś wypadek, ale wszystko jest dobrze. Niczym się nie martw - uśmiechnąłem się.
- Dobrze, a gdzie Olivia? Nie ma jej tutaj... - rozejrzała się po pokoju.
- Zapytam, a ty nigdzie się nie ruszaj - dodałem i złapałem doktorka na korytarzu. - Przepraszam, wie pan co stało się z drugą dziewczyną?
- Ah, no tak.. Mam złą wieść, ona nie żyje, zginęła na miejscu. Fran uratowały tylko zapięte pasy. Nie byłoby jej tutaj z nami gdyby nie to - wzruszył ramionami. Miałem łzy w oczach, zakończyć swoje życie w urodziny... I to jeszcze dziewczyna, dla której graliśmy koncert. Eh, życie jest ciężkie. Usiadłem przy Fran i spojrzałem na nią ciężkim wzrokiem.
- Więc, trudno mi to powiedzieć. Ona... nie przeżyła - wytarłem nos rękawem bluzy.
- Jak to? Bez niej, nie ma i mnie... Przecież, nie. To nie może być prawda... - zaczęła wstawać z łóżka.
- Fran, zaczekaj, zrozum. Nie ma jej już z nami, ale jest duchem. Zawsze będzie o tobie pamiętać... - chwyciłem ją za ramię.
- NIC NIE ROZUMIESZ! NAJBLIŻSZA MI OSOBA WŁAŚNIE UMARŁA, NIE ŻYJE. ROZUMIESZ? - krzyknęła mi prosto w twarz i wtuliła się we mnie.
- Cii, spokojnie - przycisnąłem ją do siebie i zacząłem uspokajać.
- Wiesz, dziękuję, że ze mną jesteś, cieszę się, że cię pozna.. - przerwałem jej pocałunkiem. - Poznałam.
- Nie ma za co, od tego tu jestem - uśmiechnąłem się i popatrzyłem na zegarek - 8:30.. - Mam dzisiaj występ, trzymaj się ciepło, przyjdę do ciebie jutro - cmoknąłem ją w policzek i wyszedłem ze szpitala. Świat jest pełen nieoczekiwanych sytuacji, tych gorszych, jak i tych złych. Ale jedno jest pewne - nikt tego nie przewidzi, nawet wróżbita Maciej...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Końcówka was pewnie rozwali, pozdrawiam mój mózg, haahhahaha. Okey, 3 komentarze - następny rozdział, nie ma tak łatwo!
Boskie! Zakochałam się w Twoim opowiadaniu.
OdpowiedzUsuńJeśli masz czas to wpadnij do mnie: onedirection-sotries.blogspot.com/ komentarze mile widziane :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHaha "nawet wróżbita Maciej" weź..nawet nie przypominaj xD
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze super :D
Tylko dlaczego do jasnej cholery uśmierciłaś Olivie??? ;_;
Już wcześniej na fb napisałam Ci, że się focham za to i na razie nie odwołuje tego xd
Czekam na nn <3
Hahaha, mój pojebany mózg <3
UsuńNo musiałam rozwinąć akcję, musiała umrzyć! XD
<3
UMRZEĆ nie UMRZYĆ analfabeto!!! xD <3
OdpowiedzUsuń+Nominowałam Cię do Liebster Awards! :D Pytania znajdziesz na moim blogu (tym drugim) ;* Tylko nie mów, że znowu zapomniałaś adres bloga -.- xD